Och, taak, prolog time! Dobra. Tutaj mamy taki ogólny wstęp do historii... bez zbędnych wstępów, oto i on:
Prolog.
Zaspana skierowałam się do łazienki.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się po czym zaczęłam
czesać moje długie, ciemne włosy.
Dzisiaj pierwszy dzień szkoły. Lekko zdenerwowana przygryzłam
wargę. Dzisiaj też kończyłam 18 lat. Żegnajcie, żenujące,
dziecięce lata!
Po kilku minutach byłam już
gotowa. Szybko zeszłam na dół, do kuchni. Na lodówce
zobaczyłam
przylepioną małą kartkę. Pewnie
od mamy – pomyślałam. Nie myliłam się, aczkolwiek nie
byłam
zadowolona z treści:
Musiałam
iść wcześniej do pracy.Zostawiłam
ci pieniądze, gdybyś czegoś potrzebowała.Będę
wieczorem, nie czekaj.Hannah.
Już
od kilku lat kazała zwracać się do siebie po imieniu. Powtarzała
wciąż, że jestem ,,już duża''.
Dziwnie
było zwracać się tak do niej ze świadomością, że inni mówią
do swoich rodzicielek
po
prostu ,,mamo''. Nagle sobie coś uświadomiłam. Czyżby zapomniała
o moich urodzinach?
Łzy
zaszkliły się w moich dużych, piwnych oczach.
Godzinę
potem kierowałam się już w stronę szkoły. Na moje nieszczęście
Annabell i Katie nie idą dzisiaj na rozpoczęcie. Annabell ma
dłuższe wakacje, a Katie jest chora. No po prostu bomba.
Nagle
wpadłam na jakiegoś mężczyznę.
-Och,
przepraszam... - mruknęłam, podnosząc wzrok. Przed sobą miałam
bladego, dobrze zbudowanego , nieco starszego ode mnie, chłopaka.
Uśmiechał się cały czas ciepło. Jego zielono-niebieskie oczy
jakby przeszywały mnie na wskroś.
-Nic
się nie stało. - powiedział. Jego głos miał cudowną barwę...
Taką... niespotykaną. Lekki wiatr
rozwiał
jego i tak ułożone już w nieładzie, włosy. - Aż miło było
wpaść na tak ładną dziewczynę.
Spłonęłam
rumieńcem, po czym powiedziałam nieco zawstydzona:
-Z
całym szacunkiem, ale to ja na Ciebie wpadłam. - uśmiechnęłam
się. - Więc jako rekompensatę,
zapraszam
Cię na kawę.
-Świetnie!
- ucieszył się. - To o 16 w Brill, na Exmouth Market, dobrze? -
obrzucił mnie słodkim uśmiechem.Boże,
jaki on uroczy!-Jasne.
Przy okazji, jestem Evelyn.-Miło
mi, Louis. Louis Tomlinson. - puścił mi oczko, po czym szybko
odszedł. Westchnęłam cicho, po czym podjęłam dalszą wędrówkę.
Kto wie, może to przeznaczenie?
Okej, liczę, że się spodoba. ^ - ^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz